Remanent

Remanent.

Po ubiegłorocznych doświadczeniach z remanentem w tym roku chcieliśmy zrobić to sami wraz z żoną. Co prawda sytuacja była zupełnie inna. Początek działalności, ciągła rotacja personelu, grupa osób nie do końca zgrana ze sobą. No i ich przełożony (czyli ja), który nie bardzo wiedział jak za to wszystko się zabrać. Z jednej strony duża niedbałość przy przeliczaniu produktów ze strony kadry, zaś z drugiej ja, który zapomniał o paru rzeczach. Efekt delikatnie mówiąc był średni.

W tym roku plan był inny. Nie zamykamy sklepu w dzień powszedni dla klienta. Tylko przeprowadzamy remanent w dzień wolny od pracy. Dzięki temu nie tracimy potencjalnego utargu z tego dnia, a po drugie nie jesteśmy ograniczeni czasowo. I możemy wykonywać zliczanie towaru nawet do późnej nocy. Oczywiście chcieliśmy tego uniknąć i się udało. Dodatkowo wiedzieliśmy, że wykonując remanent samemu zrobimy, to maksymalnie rzetelnie. Cały proces, bo inaczej tego nie idzie nazwać. Trwał blisko 12 godzin ciągłego liczenia. Pomogło na pewno wcześniejsze przygotowanie się do tego oraz fakt, że przez ponad tydzień wcześniej się wyprzedawaliśmy. Po to, aby było jak najmniej do liczenia. Zrobiliśmy to najbardziej dokładnie jak byliśmy w stanie i myślę, że możemy być z siebie zadowoleni.
No dobra, sam proces to jedno. A jak wyszedł ten remanent? Zanim o tym, to jeszcze kilka słów wyjaśnienia. Z informacji, które posiadam zakłada się, że ze sklepu o powierzchni 150 m2 średnio znika towaru na 100 zł dziennie. Tak, ludzie kradną i to na dużą skalę. Mamy monitoring, załogę wyczuloną na nietypowe zachowania. W dużym uproszczeniu 100 zł x 30 dni x 12 miesięcy, daję około 36 000 zł w skali roku. Tak, tak nie przesadzam. Tyle mógłby mieć średnio, każdy właściciel sklepu (o podobnej powierzchni) w kieszeni na koniec roku. Ale niestety nie ma. U nas ta kwota z remanentu była niższa, ale i tak w moim odczuciu bardzo duża. Tak, szkoda mi tych pieniędzy. Ale gdzieś już wcześniej się do tego przygotowałem, że tak właśnie może być. I chyba należy się z tym pogodzić.
Na koniec naszła mnie taka refleksja. Prowadząc biznes, dajesz zatrudnienie ludziom. W moim przypadku 8 rodzin ma dodatkowy wpływ do budżetu domowego. Ekwiwalent pieniężny za wykonaną pracę. I to jest w porządku. Ale to co nie jest w porządku, to: grupa osób, która żyje z drobnych kradzieży (za które zazwyczaj są bezkarni). Dodatkowo państwo, które szuka dodatkowych wpływu do budżetu nakładając nowe podatki i podnosząc stare. I szereg innych instytucji, które chcą się wzbogacić na 1,7 mln polskich przedsiębiorstw.
Podsumowując, musisz zarobić Ty, Twój pracownik i dziesiątki innych osób (instytucji, budżet państwa) na Twoim biznesie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *