Kolejna „bomba”

Kolejna „bomba”

Kiedy wydaję mi się, że sytuacja na sklepie pod względem kadrowym jest ustabilizowana, to zostaję szybko z tego błędu wyprowadzony. Budowanie zespołu, to długotrwały proces. A zwłaszcza w takiej branży jak spożywcza. Na pewno nie pomaga fakt, że ofert pracy na rynku jest dużo. Nie proporcjonalnie do ilości potencjalnych chętnych.

Jeszcze nie opadł kurz po wypowiedzeniu Pani „B”, a już mamy kolejną „bombę” w postaci ciąży Pani „K”.  Oczywiście cieszę się jej szczęściem i życzę jej jak najlepiej. Ale czy jej prywatne szczęście jest równoznaczne z tym sklepowym? No, nie do końca. Ciążą może przebiegać różnie i jej absencja może ciągnąć się latami. Pytanie przede wszystkim czy w ogóle wróci do pracy. W każdej sytuacji staram się podchodzić do sprawy pozytywnie. Ale nie będę ukrywał, że należy w tym przypadku założyć, że Pani „K” już nie wróci. Szkoda, bo jeśli przyjmiemy, że Pani „B” była liderką jednej zmiany. Tak drugiej zmiany na pewno Pani „K”. I w tak krótkim czasie okazuje się, że tracę lub dopiero stracę dwóch solidnych współpracowników.

Dodatkowo dochodzi fakt konfliktu na stanowisku mięsno – wędliniarskim. Zebranie, które zorganizowałem miało na celu poprawienie standardów, zmniejszenie strat i uregulowanie pewnych istotnych kwestii. Okazało się, jedna i druga zmiana mają odmienne podejście do sprawy. Powstał konflikt między pracownikami. Nie to było moim celem. Pożar staram się gasić, ale oby nie przyniósł on kolejnych „ofiar” – w postaci składających wypowiedzenie współpracowników.

Na koniec parę słów na temat Pani „E”. Jest to młoda osoba, 28 lat. O ile do samej pracy ciężko się doczepić, tak do jej podejścia już tak. Przyjmuje postawę mocno roszczeniową. Czuję się poszkodowana w sytuacjach, w których tak nie powinna się czuć. Jako jedyna przychodzi z zażaleniami odnośnie grafiku. Dostała podwyżkę, która jej się należała – 3 miesiące temu. A wczoraj dowiedziałem się od jej koleżanki, że już planuję przyjść po kolejną. Każdy ma prawo do wyceny swojej pracy i nikomu nie chcę tego prawa odbierać. Gorzej gdy dochodzi do skrajnych sytuacji jaka ma miejsce w tym przypadku. Zdecydowała się na proponowane warunki przychodząc do pracy. Gdy się decydujesz, to zakładam że warunki w mniejszym bądź większym stopniu Ci odpowiadają. I chyba nie należy oczekiwać od pracodawcy podwyżki co 3 miesiące.

No ale ja stoję po tej „drugiej stronie barykady”. I mój punkt widzenia nie koniecznie jest zbieżny z tym współpracowników.  Podsumowując, gdy pojawia się pożar, to trzeba go ugasić. Nie jest to łatwe, ale też nikt nie mówił, że takie będzie. Pozostaje mi wyjaśnić pewne niedomówienia z Panią „E”. Pogodzić obie zmiany w kwestii stoiska mięsnego i znaleźć solidne zastępstwo dla tych odchodzących.

One comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *