Rekrutacja

Rekrutacja.

Gdy napiszę że w branży spożywczej jest dość duża rotacja zatrudnionego personelu, to na pewno nie odkryje Ameryki. Temat dotyczy nie tylko samych sklepów, ale również firm które zatrudniają przedstawicieli handlowych. Zauważyłem, że nie należy się przyzwyczajać do jednego – bo najprawdopodobniej za parę miesięcy będzie ktoś inny. Tych którzy współpracują ze mną od początku istnienia sklepu (czyli blisko 1,5 roku) jest garstka. Można policzyć ich na palcach jednej ręki. Czy ten problem dotyka w podobnym stopniu inne branże? Ciężko mi się w tym temacie wypowiedzieć.

Ale wróćmy do samego sklepu. Temat zatrudnienia nowych pracowników został już poruszony we wpisie: WYPOWIEDZENIE. Wtedy byłem na początku drogi zwanej rekrutacja. Oczywiście ten motyw w związku z duża rotacją, wraca do mnie jak bumerang. Przez ostatnie 1,5 roku przeprowadziłem dziesiątki rozmów kwalifikacyjnych. Zazwyczaj przebiegają według wcześniej przyjętego schematu. Czy jest on poprawny czy też nie, ciężko mi się wypowiedzieć. Nigdy nie przechodziłem szkolenia, nie przeczytałem również żadnej fachowej literatury w tym zakresie. Zakładam, że na tym polu byłoby wiele do poprawy – aczkolwiek jeśli widzę efekty swoich działań, to ciężko mi się zmotywować do rozwoju w tym obszarze.

Wiele zależy również od naszego rozmówcy. Jedna osoba będzie odpowiadać zdawkowo na pytania, druga zaś opowie o wszystkich swoich problemach, doświadczeniach i sytuacji życiowej. Staram się zadawać pytania otwarte i ocenić w pierwszej kolejności: charakter, temperament, podejście do pracy. Jak poddam ocenie, to „jak” rozmówca mówi, to przechodzę do oceny tego „co” mówi. Szczególny nacisk kładę na dotychczasowe doświadczenie zawodowe. I to co sądzi o swoim byłym pracodawcy. Nie będę ukrywał, że jeśli potencjalny współpracownik wypowiada się negatywnie o swoich dotychczasowych miejscach zatrudnienia, to nie jest argument przemawiający za jego kandydaturą.

Oczywiście nie każdy pracodawca jest święty. Doskonale o tym wiem, bo sam stałem kiedyś po tej drugiej stronie. Pracowałem w różnych miejscach i nie zawsze zgadzałem się ze swoim przełożonym. Co nie oznacza, że nie miałem do niego szacunku. Zawsze powtarzam, to swoim współpracownikom, że: „nie musimy się we wszystkim zgadzać.” – tak w celu rozładowania złej atmosfery.

Rekrutacja na przykładzie ostatniej rozmowy.

Podczas mojej ostatniej rozmowy rekrutacyjnej, padły słowa typu (nie zacytuje dokładnie, ale chodzi o sens): „Było ciężko. Praca na nabiale nie jest dla mnie. Dodatkowo zmienne godziny pracy, grafik ustalany z dnia na dzień… Płacił 1500 zł na rękę i nie chciał dać podwyżki. To się zwolniłam.”

Hmm nie chciałbym poddawać ocenie samego pracodawcę, bo jego tam nie było. I znam jego zdania, może on widzi całość nieco inaczej. Ale za to co mogę ocenić podczas takiej wypowiedzi, to osobę kandydata.

Po pierwsze – rozmówca lubi narzekać. Po drugie przyjmuje postawę roszczeniową. Po trzecie gdy coś nie odpowiada, to rezygnuje z pracy. Oczywiście wniosków można wyciągnąć jeszcze parę, ale to już pozostawiam Tobie.

Podsumowując, jeśli chcemy wypaść dobrze na rozmowie kwalifikacyjnej to nie narzekajmy, zwłaszcza na byłego pracodawcę. A jeśli nie możemy powiedzieć o nim nic dobrego, to nie mów lepiej nic.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *