Jak łapałem złodzieja

Jak łapałem złodzieja.

Półtora roku prowadzenia działalności, dziesiątki (a może nawet setki kradzieży), kilkunastu złapanych złodziei. Od 6 stycznia do wczoraj (22 lutego), ze sklepu zniknęło 24 masła jednego rodzaju. Czyli w zaledwie 1,5 miesiąca – strata na jednym produkcie wynosi 192 zł (każde masło po 8 zł). Nie była to kradzież jednorazowa, rabuś musiał pojawiać się wielokrotnie. Czy ludzie w Polsce kradną? Na pewno nie wszyscy. Jednak jeśli ktoś nie ma styczności z tematem, to nawet nie wie jak ogromny problem jest w społeczeństwie.

Zdarzały się okresy, gdzie łapaliśmy po 3 złodziei tygodniowo (i to tylko tych, których łapaliśmy!). Pojawiają się z różnym nasileniem. Raz znika kawy na 200, innym chemii gospodarstwa domowego na 300 zł (w dniu otwarcia), zaś jeszcze innym czekolad na 100 – 150 zł. O tych drobnych przywłaszczeniach nawet nie wspominam.

Kradzieże, to jedno zaś próby oszustwa to drugie. W tym miesiącu została oszukana jedna z naszych kasjerek na 100 zł. Naciągacz płacił za drobne zakupy banknotem 200 złotowym, potem zaś chciał jeszcze rozmienić kolejny. Tak zamieszał, że kasjerka nie wiedziała co się dzieje. Na koniec został jeszcze przeproszony, że tak długo to trwało i szczęśliwy wyszedł ze sklepu.

Bezczelność tego oszusta jednak jest dużo większa. To jego 3 wizyta po 10 miesięcznej przerwie. Wcześniej wyłudził od osoby, z którą już nie współpracuję 200 zł (dwukrotnie w krótkim odstępie czasu po 100 zł).

Innym razem całkiem dobrze ubrana klientka (nie wyglądała na naciągacza), zapakowała cały koszyk produktów po czym udała się do kasy. Tam zagadywała kasjerkę, żeby odwrócić jej uwagę. Poprosiła jeszcze o ciastka na wagę, wagon papierosów. Gdy kolejne zakupy były kasowane stwierdziła, że musi jeszcze spytać męża, który siedzi w samochodzie przed sklepem jaką wódkę ma kupić. Problem polega na tym, że zakupy w torbie zostawiła przy kasie zaś wagon papierosów trafił do jej torebki. Nie będę ukrywał, że oprócz negatywnych emocji jakie mi przy tym towarzyszyły – trochę mi tym „zaimponowała”, bo faktycznie było to sprytne. Na tej tylko „transakcji” sklep stracił 150 zł.

No dobrze, ale jak łapałem złodzieja?

W ostatnich tygodniach złapałem dwóch na gorącym uczynku. Pierwszy był z obstawą, jego kolega krążył przy kasie z telefonem przy uchu – odwracał uwagę. On zaś obszedł sklep dookoła, zatrzymał się na dłużej przy chemii, a następnie udał się na nabiał. Do momentu w którym do niego podszedłem spakował do reklamówki 3 masła po 8 zł (o którym pisałem na początku wpisu) oraz 3 inne po 5 zł.

Nie, nie dzwoniłem po policję. Może powinienem, ale nie oszukujmy się najprawdopodobniej nic by to nie dało. Straciłbym sporo czasu, a gościowi za domniemaną kradzież nic by nie zrobili. Nie wyszedł jeszcze z tym ze sklepu.

Dzień później – podobnie jak w sytuacji powyżej krążyłem po sklepie i pan, który wchodził od razu zwrócił moją uwagę. Tak, tak bardzo często wyłapuję złodzieja po tym jak wygląda. Tu nawet nie chodzi o sam ubiór (choć też), ale też sposób zachowania dodatkowo plecak lub torba również za tym przemawia. Ten delikwent spakował do plecaka 3 żele pod prysznic i jeden napój. Zakładam, że napój przypadł mu do gustu, zaś chemia poszłaby na odsprzedaż. Zareagowałem dość agresywnie, po doświadczeniu z poprzedniego dnia i myślę, że ten pan szybko do nas nie wróci.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *