Urlopu ciąg dalszy

Urlopu ciąg dalszy.

Dzisiaj mija 6 dzień mojego urlopu. Chciałbym się z Tobą podzielić moimi spostrzeżeniami. Po pierwsze Dominikana to biedny i zaniedbany kraj. Widać ten ogromny kontrast między tym co w hotelu, a przestrzenią zaraz za ogrodzeniem. Dziko rosnąca zieleń i tony śmieci. Nikomu nie przeszkadza ich obecność 10 metrów od bramy hotelowej. Szkoda, bo gdyby włożyć choć minimum trudu w uprzątnięcie, to odbiór byłby zgoła odmienny.
Dominikańczyk zarabia średnio 300 dolarów miesięcznie czyli gdyby przeliczyć to na złotówki, to okazuje się, że niewiele mniej niż nasza najniższa krajowa. Jednak gdy wejdziemy do dowolnego sklepu, to okaże się, że za tą kwotę nie zrobimy takich samych zakupów jak w Polsce. Cenny są wyższe, może nie jakoś dużo ale jednak.

Jedna z wycieczek organizowana przez biuro podróży miała na celu pokazać prawdziwe życie Dominikańczyków. O ile stolica jest ładnym, zadbanym miastem, tak na wsi ludzie mieszkają w drewnianych domkach. Podobne do tych jakie można spotkać na naszych ogródkach działkowych (altany). Rozwarstwienie społeczne jest tutaj najbardziej widoczne. Z głodu co prawda nie umierają, ale widać panującą biedę. Utrzymują się w dużej mierze z upraw i z tego co uda się wyhodować.

Dominikana słynie z rumu, cygar (ponoć nie gorsze niż te z Kuby), upraw trzciny cukrowej i kakao. Szansą dla obywateli jest turystyka. Dla przykładu kompleks w którym się znajduję (czyli 5 hoteli), jest jak miasto. Na plaże może dowieść Cię 3 linie kolejki, kursującej blisko przez całą dobę co 3-5 minut. Kompleks jest w stanie pomieścić 8 tysięcy ludzi! Robi wrażenie.

Jak wspomniałem średnie wynagrodzenie to 300 dolarów miesięcznie. Ale turystka daję szanse na więcej, choćby z samych napiwków – które są mocno zakorzenione i chętnie przyjmowane.
W ostatnim wpisie pisałem o podejściu do życia obywateli Dominikany. Dorzuciłbym do tego ich pozytywne nastawienie do otoczenia. Idą przez świat tanecznym krokiem – uwielbiają taniec. My Polacy powinniśmy się częściej uśmiechać, tak jak to robią oni.

W hotelu którym przebywam wypoczywa sporo Amerykanów. Łatwo takiego osobnika rozpoznać, pewny krok, wysoko podniesiona głowa. Dodatkowo pewność co do tego co mówi i jak mówi. Nigdy nie miałem bliższej styczności z obywatelami USA. Imponuje mi ich postawa.

Na koniec jeszcze taki truizm, ale warto o nim wspomnieć. Podróże oprócz chwili relaksu i odpoczynku, na pewno kształcą. Pokazują świat jakiego nie znamy.

Myślę, że jest to ostatni wpis dotyczący mojego urlopu. W przyszłym tygodniu wracam i zarazem zaczną się pojawiać wpisy dotyczące biznesu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *