Dodatkowe dwie ręce

Dodatkowe dwie ręce.

Ostatni wpis skończyłem słowami dotyczącymi ilości zatrudnionych osób. Aktualnie załoga składa się z 9-ciu pracowników. Przez blisko 1,5 roku było ich 8-iu. Przy sklepie o powierzchni sali sprzedażowej 150 m2 wraz ze stoiskiem mięsnym jest to niezbędny personel. Przy założeniu, że właściciel jest na miejscu i zajmuje się sprawami „papierkowymi” – w tym przypadku głównie wprowadzaniem faktur zakupowych do systemu (a jest tego sporo).

W związku z L4 (i ciążą) Pani K., zatrudniłem jedną osobę więcej. Jej powrót spowodował, że zamiast 4-ech osób na zmianie jest ich pięć. Obserwuję ich aktywność i zauważam, że pomimo dodatkowych dwóch rąk – praca nie jest wykonywana specjalnie szybciej ani sprawniej.
Dla mnie jako przedsiębiorcy dodatkowy pracownik, to dodatkowy obowiązek ale przede wszystkim nadplanowy wydatek. Chyba każdy wie, że wynagrodzenie jest tylko jednym z kosztów jaki związany jest z zatrudnieniem.

Powiem (a właściwie napiszę ;)) wprost, stoję przed decyzją czy faktycznie dodatkowe dwie ręce do pracy są niezbędne. Nie lubię zwalniać pracowników. Ktoś mi zaufał, poświęcił swój czas, zaangażowanie (czasem wiadomo mniejsze, ale czasem większe), a ja jak gdyby nigdy nic daję wypowiedzenie. Do tej pory, przez ostatnie 1,5 roku zdarzyło się to tylko 3 krotnie. Zazwyczaj, to sam współpracownik rezygnuje. I pomimo rozterek z tego wynikających wiem, że niekiedy trzeba odstawić emocje na bok i podjąć racjonalną decyzję biznesową. Taką, która zapewni zarobek mi jako właścicielowi ale także 8-iu pozostałym pracownikom i ich rodzinom.

Byłoby zdecydowanie łatwiej gdyby jedna z nowozatrudnionych osób wyróżniała się zdecydowanie na plus. Niestety tak nie jest. Młoda Pani „D”, zdecydowanie nie pali się do pracy. Jej chłopak, jak się dowiedziałem dopiero w ostatnią sobotę, potrafił pod moją nieobecność spędzić po parę godzin w sklepie. Stał przy kasie jako jej towarzystwo. Słyszałem o takich przypadkach w innych firmach, ale do tej pory mnie to dziwi. Przecież praca, to obowiązek. Nie przychodzi się do niej dla kontaktu z bliskimi. Tylko po to, aby wykonać z góry określoną pracę.

Pani „Z” wykazuje zdecydowanie większą chęć do pracy. Widać jej doświadczenie oraz łatwość w poruszaniu się po sklepie. Niestety jej podejść pozostawia wiele do życzenia. Ma skłonności do marudzenia i narzekania – na wszystko i wszystkich. Lubi być w wielu kwestiach na „nie”. Jej umowa się kończy wraz z końcem miesiąca, a ja nadal nie jestem przekonany do tego czy powinienem ją przedłużać. Siedzi we mnie przekonanie, że prędzej czy później będę miał z Pani „Z” kłopot.

Ten wpis na pewno może budzić skrajne emocje. Przedstawiam swój punkt widzenia oraz rozterki jakie mi towarzyszą przy podejmowaniu decyzji. Brak decyzji, to również jakaś decyzja – więc wole całość przemyśleć i wybrać najlepsze rozwiązanie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *