Rotacja składu

Rotacja składu.

Czas relaksu, spotkań w gronie rodzinnym i przede wszystkim przerwy od pracy już za nami. Choć jeśli spojrzymy w kalendarz, to przed nami kolejne dni błogiego lenistwa czyli weekend majowy. Pracownicy się cieszą, pracodawcy niekoniecznie. Czemu? Ponieważ część klientów nie zdąży wrócić jeszcze od swoich rodzin po świętach, a zaraz będą wyjeżdżać na wspomniany wcześniej długi weekend. Ale z taką sezonowością trzeba się liczyć, gdy ma się sklep zaraz obok akademików.

Dziś jednak parę słów na temat na Pani „D”. Już z nami nie pracuję. Zakładałem, że współpracować ze sobą najbliższej dekady, to nie będziemy. Jednak miałem nadzieję, że potrwa to trochę dłużej.

Otrzymałem ostatnio telefon od Pani „D” o godzinie 21:00, że jutro o 6:00 rano w pracy jej nie będzie. Dodała, że w ogóle do pracy się już więcej nie wybiera (dorobiła do tego historyjkę, która była kompletnie bez sensu – ale to może pomińmy). Z jednej strony miło, że mnie wcześniej uprzedziła. Zaś z drugiej, o tej godzinie niewiele to zmieniło.

Nie lubię robić ludziom problemów. Wiem, że z najemnika nie ma pracownika. Dlatego też, staram się wszelkie sprawy załatwiać w sposób polubowny. Choć niekiedy mam ochotę zrobić zupełnie inaczej. I tak było w tym przypadku. Pani „D” ma (właściwie, to już miała) umowę o pracę i spytałem czy wie, że obowiązuje ją dwu tygodniowy okres wypowiedzenia. Odpowiedziała, że o tym nie wiedziała – bo to jej pierwsza umowa o pracę, ale i tak się więcej nie pojawi.

Co mi pozostało? Dzwonię więc rano do księgowej, załatwiam z dnia na dzień wypowiedzenie za porozumieniem stron i dzwonię do Pani „D”. Nie odbiera, raz, drugi, trzeci. Dzwonię kolejnego dnia, sytuacja się powtarza. Nazajutrz w końcu nie wytrzymuję i piszę smsa, coś w stylu: „staram się załatwić całą sprawę z korzyścią dla Pani. Jeśli nie pojawi się Pani u mnie do godziny 10:00, zwalniam dyscyplinarnie.”
Po 30 minutach otrzymuję telefon. Pani „D” mówi, że się niestety nigdzie nie wybiera, bo jest chora. Wtedy już nie wytrzymałem i stwierdziłem, żeby robiła co chciała ale ja wysyłam papiery do księgowej w związku z jej dyscyplinarnym zwolnieniem.

Oczywiście w sklepie się pojawiła jeszcze tego samego dnia. Choć nie rozumiem, jednej rzeczy. Po co za sobą palić mosty? Nikt nie blokował jej odejścia, można całą sprawę załatwić w sposób polubowny. Można zostawić po sobie przynajmniej w miarę dobre wrażenie. Nikt nie wywierał również żadnej presji, aby pozostała na dłużej. Całość można tłumaczyć tylko i wyłącznie młodym wiekiem. Rotacja składu jak była, tak trwa w najlepsze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *