Nowy biznes!

Nowy biznes!

O tym, że warto czerpać środki z wiele źródeł chyba nie trzeba nikogo przekonywać. Dywersyfikacja potrzebna jest w każdym sposobie inwestowania. Jeden biznes, to jest zawsze ryzyko – zwłaszcza w Polsce. Często się słyszy o urzędnikach, którzy przyczynili się do upadku największych w swojej branży. Jedna decyzja może spowodować utratę płynności finansowej, a od tego już niedaleka droga do plajty. Dlatego jak się przed tym ustrzec? Rozwiązań jest kilka, ale ja dzisiaj skupię się na dodatkowym źródle dochodu.

Jakiś czas temu postawiłem sobie za cel, że będę otwierał minimum jedną dodatkową działalność rocznie. Czy to będzie punkt stacjonarny, czy też działalność prowadzona zdalnie przez komputer, to nie ma znaczenia. Ma przynosić dochód. Nawet wskazane jest, żeby działalność była z innej branży. Jeśli, to niemożliwe to przynajmniej żeby funkcjonowała na innym rynku. Później te najmniej rentowne (i te najbardziej czasochłonne) będę zamykać. Oczywiście nie chciałbym aby każdy z biznesów był prowadzony pod jedną działalnością gospodarczą (ten sam NIP / REGON).

Wiążę się, to właśnie z ryzykiem wspomnianym we wstępie. Niepowodzenie jednego biznesu, poza stratą finansową nie może bezpośrednio wpływać na pozostałe podmioty. Na tym polega dywersyfikacja. W marcu pisałem o możliwości wynajmu nowego lokalu, w którym mógłbym otworzyć nowy sklep. Z tego pomysłu niestety nic nie wyszło (choć nie traktuję tematu, za zamknięty). Dziś wiem, w którą stronę pójdę.

We wcześniejszych wpisach na pewno wspomniałem o tym, że lokal który aktualnie wynajmuję posiada kilkadziesiąt metrów, które nie są zagospodarowane. Otwarcie tak dużego sklepu, aby zajmował cały wynajmowany obiekt było zbyt kosztowne. Zresztą z ekonomicznego punktu widzenia, nie miał to uzasadnienia. 160 m2 sali sprzedażowej jest adekwatne jak na ilość klientów, która do nas przychodzi.

Wolną przestrzeń przeznaczę na kolejny punkt handlowy. Całkowicie wydzielony, stworzy to rodzaj pasażu handlowego. Po jednej stronie spożywczy, zaś po drugiej stronie sklep z typowo zdrową żywnością (a w przyszłości może coś jeszcze innego np.: punkt ksero itp.). Czy znam się na zdrowej żywności? Nie! Podobnie było wcześniej. Z działalnością w internecie, pubem, a później sklepem spożywczym. Wszystkiego uczyłem się od podstaw i w tym przypadku nie będzie inaczej. Jednak nie traktuję tego jako przeszkodę. Oczywiście wiem, że początki nie będą łatwe. Ale w której działalności są?

Na temat ekożywności sporo jest w majowym numerze Forbesa. Prognozy są optymistyczne. Wszystko wskazuje na to, że rynek będzie rósł – a klienci coraz częściej sięgają po tego typu produkty. Póki co nie jestem jeszcze specjalistom w tym zakresie, ale w ciągu najbliższych tygodni (może miesięcy) wszystko się zmieni.

Dobrze, ale jak to będzie wyglądać? Lipiec i sierpień, to czas gdy na sklepie jest najmniej klientów. Jeśli wykonywać jakiekolwiek prace dostosowawcze, to te miesiące wydają się najlepsze. Wydzielenie odpowiedniej przestrzeni, to żaden problem. Trzeba będzie kupić nową kasę fiskalną, regały, zamontować odpowiednie oświetlenie, no i towar. Start po wakacjach, ma swoje również dodatkowe plusy. Po pierwsze, przed nami będzie cały rok akademicki. Klient będzie miał czas żeby się przyzwyczaić.

Sprzedaż stacjonarna to jedno, planuję otwarcie sklepu internetowego. Możliwość odbioru towaru osobiście w sklepie. Przez ostatnie 0,5 roku szlifuję wiedzę z zakresu marketingu internetowego – myślę, że ta wiedza się przyda. W głowie rysuję mi się cały plan, pora wprowadzić go w życie! I otworzyć nowy biznes.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *