Szukanie dziury w całym

Szukanie dziury w całym.

Tematów o których mógłbym napisać jest kilka. Wzrost płacy minimalnej w 2018 r., maj czyli kolejny rekordowy miesiąc pod względem sprzedaży w mojej firmie czy też ostatnie relacje z pracownikami. W związku z tym, że ostatni punkt budzi moje największe emocje, pozwolę sobie napisać parę słów na ten temat.

We wpisie z 3 kwietnia, było na temat racjonalności decyzji. To, że ludzie nie zawsze postępują zgodnie z zasadami zdrowego rozsądku chyba jest czymś oczywistym. Zwłaszcza gdy w grę wchodzą emocje.

Pani „E” oficjalnie nie pracuje z nami już od tygodnia. Jeśli chcesz poznać jej historię bliżej, zapraszam Cię do wpisu pt.: Pani „Problem”. W telegraficznym skrócie, po L4 wróciła do pracy. Co prawda tylko na tydzień, ale jednak wróciła. Odbyliśmy rozmowę, po której myślałem, że przemyśli pewne sprawy. Powstałe incydenty puścimy w niepamięć i będziemy dalej kontynuować współpracę. Jednak Pani „E” już wcześniej postanowiła, że nie chce u nas pracować.

Wypowiedzenia nie złożyła, ale to z jej inicjatywy doszło do rozwiązania umowy. Jeśli czytasz mojego bloga na bieżąco, to na pewno zauważyłeś że napsuła mi wiele krwi. Była osobą z jednej strony bardzo pracowitą, sympatyczną i ciężko było jej nie lubić. Miała też swoja drugie oblicze, które objawiało się poprzez okazywanie negatywnych emocji i ciągłe przynoszenie prywatnych problemów do pracy.

Nie, nie żałuję. Uważam, że odejście Pani „E” tylko wyjdzie firmie na dobre. Była osobą toksyczną, jej negatywne emocje przekładały się na pozostałe osoby. Jako pracodawca, mam obowiązek wystawienie świadectwa pracy w ciągu 7 dni od daty zakończenie współpracy. Pojawiła się wczoraj, unikała jakiejkolwiek rozmowy. O ile ze mną jestem w stanie zrozumieć, tak już stronić od koleżanek z którymi spędziło się wiele miesięcy już jest co najmniej dziwne. Wyszła nie mówiąc nawet „do widzenia”.

Pani „I”, jest to osoba o której nigdy tutaj nie wspominałem. Jest to taki typ pracownika, który mi najbardziej odpowiada. Przychodzi systematycznie do pracy, raczej się nie spóźnia, nie wypada ze składu. Nie szuka problemów, ani konfrontacji z innymi współpracownikami. Pracuje z nami od początku istnienia sklepu. Niestety odchodzi w lipcu. Takiego pracownika jest mi żal. Ma plan wyjechać za granicę i wiem, że żadna próba zatrzymania jej nie przyniesiecie rezultatu. Stąd trzeba będzie się z tym pogodzić.

Pani „A” nie pracuje już z nami od kilku miesięcy. Ale w związku z tym, że świat jest mały, mam informację na bieżąco co u niej. Pracowała w sklepie sieci „B” przez 2 – 3 miesiące. Jej zarobki były niższe niż u nas, a praca na pewno dużo cięższa. Aktualnie przeniosła się do innego sklepu, tym razem osiedlowego. Zawsze się wzbraniała przed pracą na stoisku mięsnym, nawet na kilka godzin. A tutaj się dowiaduję, że pracuję na pełen etat… sprzedając mięso i wędliny.

Podsumowując zarówno „E” jak i „A” nie podjęły racjonalnych decyzji. Nieźle zarabiały (porównując zarobki na podobnych stanowiskach), miały wolną rękę, nikt nie stał nad nimi i nie wydawał poleceń. Zawsze mogły liczyć na pomoc, a gdy chciały wolne nikt nie robił z tego problemu. Czemu tak postąpiły? Ciężko powiedzieć, może ludzie potrzebują zmian. Szkoda, że nie zawsze wychodzą im one na dobre.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *