Płaca minimalna

Płaca minimalna.

Staram się, aby treść pisane na tym blogu były apolityczne. Prywatnie nie ma znaczenia dla mnie czy rządzi PiS czy PO. Oczywiście nie zdradzę, na którą partię głosowałem w ostatnich wyborach. Bez względu na to kto ma większość w sejmie, z częścią decyzji mogę się zgadzać lub nie. Najbardziej interesują mnie ustawy, które bezpośrednio wpływają na świat biznesu.

Płaca minimalna i zakaz handlu w niedziele – to jedne z wielu kwestii, którym się przyglądam. Dlaczego o tym piszę? Ponieważ byłem dzisiaj u fryzjera (tak, tak właśnie u fryzjera : ) ). Rozmawialiśmy na temat mojej firmy i pracowników. Następnie zeszliśmy na temat zarobków, gdy spytał ile płacę swoim pracownikom, był zdziwiony. Stwierdził, że: „nie wiedziałem, że można tak mało zarabiać”.

Przedstawił swój punkt widzenia. Nie dyskutowałem z tym, bo nie będę ukrywał, że po części się z nim zgadzam. Powiedział, że: „jak to jest, że ceny w Niemczech wielu produktów są podobne jak u nas… A zarabiamy 4 razy mniej niż oni. Firma Niemiecka potrafi produkować np.: okna i sprzedawać na całą Europę. Podobnie firmy Polskie, sprzedają nie tylko na rodzimym rynku. A jednak różnica w wynagrodzeniu jest widoczna”.

Widziałem, że jest to drażliwy dla niego temat. Dlatego pozwoliłem sobie go dalej nie drążyć. Czy się z nim zgadzam? Tak jak wcześniej wspomniałem, po części tak. Jednak aby się do tego odnieść musiałbym poznać konkretne liczby, aby móc stwierdzić jakie faktyczne dysproporcje występują dla konkretnych branż. Nie bronię siebie, jako pracodawcy. Ale powiem jedno, jeśli miałbym płacić 1500 euro każdemu pracownikowi (a zatrudniam 8 osób). To co miesiąc musiałbym dołożyć do biznesu około kilkadziesiąt tysięcy złotych.

Fortuny też nie zarabiam i nie uważam, żebym wyzyskiwał swoich współpracowników. Płacę tyle ile mogę, na pewno nie mniej niż oferuję rynek, za pracę na podobnym stanowisku. Łatwo jest porównywać do tych najbogatszych jak Niemcy czy Anglicy. A co mają powiedzieć obywatele Ukrainy, Białorusi czy Rumunii. Gdzie najniższa krajowa jest dużo niższa niż u nas.

Podsumowując, nie bronię siebie ani całej rzeszy pracodawców. Są na pewno tacy, którzy mogliby płacić więcej. Na pewno są i tacy, którzy wiążą ledwo koniec z końcem. Wystarczy obejrzeć program typu: „Kuchenne Rewolucje” czy „Ostre Cięcie” aby przekonać się, że prowadzenie biznesu, to nie tylko żerowanie na cudzej krzywdzie (głównie pracowników). Tak, tak wiem, że tego typu programy potrafią być reżyserowane. Ale myślę, że oddają często problemy jakie spotyka każdy przedsiębiorca.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *