Jak biznesu nie robić cz. 2

Jak biznesu nie robić cz. 2

Remont w mieszkaniu można uznać za zakończony. Pokoje pomalowane, meble złożone. Można cieszyć się efektem prac. Jednak dzisiaj chciałbym napisać nie o samym procesie, a o trudnościach (absurdach) jakie mogą się pojawić podczas wyboru mebli.

W ostatnim wpisie pisałem na temat sklepu „A”. Dziś bierzemy na tapetę znany na całym świecie sklep „I”. Sieć znana jest z jednej strony z dobrego stosunku ceny do jakości, zaś z drugiej z różnych rozwiązań, które wyznaczają nowe kierunki w branży.

Absurd nr 1.

Im więcej kupisz, tym więcej zapłacisz za dostawę. Czy nie jest to dziwne? Działalność gospodarcza z ekonomicznego punktu widzenia, ma za cel maksymalizować zyski. Klient, który robi duże zakupy jest „nagradzany” dodatkową opłatą za transport. Czy nie jest to element, który zniechęca do większych zakupów?
Zakupy jakie zrobiliśmy ważyły 305 kg. Za każde dodatkowe 100 kg jest dodatkowo opłata. W naszym przypadku do zapłaty wyszłoby 350 zł. Czy ta kwota nie jest absurdalna? Nie mieszkamy od sklepu (w którym robiliśmy zakupu) 100 czy 200 km, tylko dokładnie 25 km.

Absurd nr 2.

Chcesz zapłacić za transport mniej, część zakupów zabierz ze sobą. Aby koszt transport zmniejszył się do 250 zł z 350 zł, musieliśmy zabrać ze sobą 6 kg (aby waga nie przekroczyła 299 kg). Rozumiem, że niczego nie ma za darmo. I musi być jakaś granica, od której jest wyższa cena. Ale absurdem jest to, że za 6 kg transportu na odcinku 25 km – należy zapłacić 100 zł.
Całą sytuacje rozwiązaliśmy tak, że półkę która ważyła 6 kg zabraliśmy ze sobą. Na co oczywiście był osobny paragon – ten element było trzeba pobrać z magazynu.

Na transport nie czekaliśmy długo, przyjechał o umówionej godzinie. Panowie sympatyczni, wnieśli meble na piętro. Niestety elementy o długości 2,5 m wnosili w pojedynkę na plecach. Efekt tego był taki, że po rozpakowaniu jedna z płyt była pęknięta w pół. Jak na 250 zł (lub opcjonalnie 350 zł), mógłbym oczekiwać, że elementy przyjadą w jednym kawałku.

Absurd nr 3.

Czekaj na przyjazd uszkodzonego elementu tydzień czasu lub przywieź go sam. Rozumiem, że ciężko byłoby rozwiązać to inaczej. Ale postawmy się teraz w roli kupującego. Zamówił transport, ponieważ nie mógł przetransportować osobówką elementów o długości 2,5 m. A teraz aby go wymienić powinien go przetransportować do sklepu w celu wymienienia na nowy. Gdzie w tym sens i logika?

Podsumowując, nie sposób dogodzić każdemu klientowi. Jednak zasady panujące w sklepie „I” z jednej strony można nazwać za nowoczesne, tak dla mnie są co najmniej dziwne.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *