Jak biznesu nie robić cz. 3

Jak biznesu nie robić cz. 3

Wakacje, mniejszy ruch, na sali sprzedażowej niewiele się dzieje. To tylko pozory, prowadzenie działalności to nie tylko zliczanie całodniowego utargu. Emocje może zagwarantować Ci pracownik, klient lub dostawca. Dzisiaj napiszę parę słów o tych ostatnich.

Hurtownia „D” jest dużą, ogólnopolską firmą. Posiada umowę z siecią sklepów do której należę. Dlatego też zaopatruje nas między innymi w towar pod gazetki promocyjne. Zakładam, że aby zmniejszyć koszty działalności, hurtownia „D” współpracuje z firmą zewnętrzną. Odpowiedzialna ona jest za dowóz towaru, a także odbiór opakowań (czyli skrzynek i pustych butelek po piwie).

Zewnętrzna firma, pracująca dla hurtowni „D” – współpracuje z różnymi ludźmi (kierowcami). Raz trafimy na osobę odpowiedzialną i kompetentną, zaś kolejne 3 razy wręcz odwrotnie.

Wtorek 8 sierpień

W związku z tym, że kierowcy często narzekają na brak miejsca na samochodzie (mają cały samochód towaru) – pozwalam opakowań (skrzynek) nie zabierać. Przychodzi jednak taki moment, kiedy nie jestem w stanie przechowywać więcej i muszę się tego pozbyć.

Dlatego zadzwoniłem tego dnia do firmy, w centrali jak zwykle odezwał się uprzejmy głos. Poprosiłem o to, żeby zaznaczyć w systemie, że należy odebrać ode mnie skrzynki. Poinformowano mnie, że najbliższy możliwy termin to piątek 11 sierpnia. Nie mając innej opcji do wyboru, przystałem na takie warunki.

Czwartek 10 sierpnia

Jak zwykle w dzień poprzedzający dostawę otrzymuję telefon z centrali hurtowni „D”. Pada zawsze to samo pytanie:

– czy będzie Pan rozliczał się z opakowań? W przeciwnym wypadku będzie trzeba za nie zapłacić (!).

– tak proszę Pana, już dzwoniłem do was z tą sprawą w ostatni wtorek.

Piątek 11 sierpnia

Przyjeżdża kierowca z dostawą. Na sklepie mnie nie było, trafił na moją małżonkę. Poinformował ją jednak, że skrzynek nie zabierze bo ma pełny samochód towaru. Dochodzi między nimi do potyczki słownej. W związku z tym, że skrzynek by nie zabrał, należałoby za nie zapłacić w tym wypadku około 1 tysiąca złotych. Kierowca w pewnym momencie odwraca się i wychodzi bez słowa. Nie zabiera ani opakowań ani nie zostawia towaru!

Żona dzwoni do mnie, ja zaś wykonuję kolejne połączenia do przedstawiciela firmy oraz centrali. Kierowca wraca po 3h, jest zły na cały świat. Zaczyna wygrażać moim pracownikom, że musimy załatwić sprawę szybko, bo on się śpieszy. Gdy widzi, że jedna ze skrzynek ma nie posegregowane butelki odwraca się na pięcie i wychodzi ze sklepu po raz drugi. Chyba nie muszę zaznaczać, że nie zostawił towaru ani nie zabrał opakowań zbiorczych!

Tego samego dnia dostaję informację od przedstawiciela, że jutro załatwimy kwestię dostawy już na pewno. Dodatkowo okazuję się, że kierowca został zwolniony z firmy.

Sobota 12 sierpnia

Otrzymuję telefon od jednej z pracownic, że jest kierowca z „D” i chce porozmawiać. Bierze telefon do ręki i słyszę od niego, że już wypisał KP na całą kwotę (wartość faktury + skrzynki!). I za całość będzie trzeba zapłacić (czyli za skrzynki, które chciałem oddać!), bo już tego nie można cofnąć. Jak to usłyszałem, wpadłem w szał. Użyłem wielu niecenzuralnych słów. Nie pozwoliłem odebrać towaru, a kierowca pojechał.

Poniedziałek 14 sierpnia

Próbuję dodzwonić się do przedstawiciela, jest na urlopie i nie odbiera. W końcu odbiera młody mężczyzna w centrali. Pytam go, kiedy w końcu zostanie załatwiona moja sprawa. Dostaję informację, że w środę.

Czwartek 17 sierpnia

W środę firma „D” jednak się u mnie nie pojawia (co już mnie nie dziwiło). Zaś w czwartek wykonałem ostatni telefon, gdzie pełna wyrozumiałości dla moich nerwów konsultantka wysłuchał całej historii. Była zdziwiona, że mogło dojść takiej sytuacji. Wykonała parę telefonów i maili. Skrzynki zostały odebrane jeszcze tego samego dnia, jednak towaru już nie chciałem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *